„Darowizna była tylko dla córki”.
Czy rodzice naprawdę mogą „uratować” majątek przed podziałem po rozwodzie?
„To mieszkanie było od moich rodziców. Nie należy do majątku wspólnego”.
Jedno zdanie.
I często kilkaset tysięcy złotych różnicy w podziale majątku.
Tyle że problem zaczyna się wtedy, gdy:
- przelew szedł na wspólne konto,
- kredyt spłacali wspólnie,
- remont był finansowany wspólnie,
- a darowizna „dla córki” nigdy nie została jasno opisana.
W sprawach o podział majątku kwestia darowizn jest jedną z najbardziej niedocenianych pułapek.
Bo sama deklaracja rodziców po latach zwykle nie wystarcza.
Kluczowe znaczenie mają:
- treść umowy darowizny,
- sposób przekazania środków,
- rachunek bankowy,
- późniejsze zachowanie stron,
- sposób finansowania nieruchomości.
Jeżeli darowizna została wyraźnie przekazana tylko jednemu małżonkowi – co do zasady może wejść do majątku osobistego.
Ale już:
- wspólne inwestowanie,
- spłata kredytu wspólnymi środkami,
- nakłady z majątku wspólnego
mogą powodować bardzo poważne roszczenia rozliczeniowe.
W praktyce często okazuje się, że:
- sama nieruchomość jest osobista,
- ale wartość nakładów do rozliczenia sięga setek tysięcy złotych.
To właśnie dlatego profesjonalne prowadzenie sprawy wymaga rozdzielenia:
- własności składnika,
- źródła finansowania,
- nakładów,
- wzrostu wartości nieruchomości.
Sąd Najwyższy wielokrotnie wskazywał, że sam fakt otrzymania środków od rodziców nie kończy analizy – konieczne jest ustalenie rzeczywistego charakteru środków i ich późniejszego wykorzystania.
I właśnie dlatego w takich sprawach przegrywa się nie przy podpisywaniu aktu notarialnego.
Tylko kilka lat później – przy braku dowodów.
W wyroku IV CSK 804/15 Sąd Najwyższy analizował sytuację, w której środki pochodzące od rodziców jednego z małżonków zostały wykorzystane przy nabyciu nieruchomości oraz późniejszych nakładach na majątek wspólny.